MY Z PSZCZYŃSKIEGO UNIWERSYTETU - (19) Elżbieta Kapias

RODZINNE  OGRODY

Nie znam nikogo, kto po przechadzce ścieżkami Ogrodów Kapiasa w Goczałkowicach, nie byłby zauroczony bogactwem prezentowanej roślinności i aranżacją poszczególnych układów przyrodniczych. Z roku na rok powstają nowe miejsca, zakątki, świadczące o pomysłowości i zmyśle plastycznym właścicieli. To inwestycja KAPIAS Elzbieta.22.05.2022rodzinna, i jak mówi Elżbieta Kapias (z domu Sopot), zaczęło się od konieczności znalezienia swojego miejsca w życiu po wyjściu za mąż za Bronisława Kapiasa w r. 1977 i urodzeniu dzieci – Kasi w 1977 i syna Jakuba w 1979. Borykali się z trudnościami finansowymi, toteż fakt posiadania przez Elżbietę tytułu technika ogrodnika, zadecydował o kierunku ich nowych zamierzeń. Elżbieta po maturze w LO w Czechowicach uzyskanej w 1973 r., miała  inne plany, nie dostała się jednak na studia w Olsztynie, a później w Krakowie na Akademię Rolniczą, z uwagi na brak punktów za pochodzenie (takie były zasady przyjmowania na studia za czasów PRL-u). Aby posiadać jakiś  zawód, w Technikum Ogrodniczym w Bielsku zaliczyła przedmioty zawodowe, uzyskała świadectwo ukończenia technikum. Pomysł z ogrodami, jak się okazało, był strzałem w dziesiątkę. Pierwsze rośliny do ogrodu zostały zakupione  w Końskowoli koło Lublina u pana Lucjana Kurowskiego, nestora polskiego szkółkarstwa. Po rośliny jeździli też do Czechosłowacji. Początek ogrodowej historii to tereny tzw. Starych Ogrodów, gdzie wśród roślin wychowywały się dzieci i wraz z nimi dorastały, tam też miały miejsce wszystkie rodzinne spotkania i uroczystości. Również tutaj przeniesiono część produkcji ze szkółki roślin ozdobnych, którą na ojcowiźnie założyli bracia: Bronisław, Józef i Wojciech Kapiasowie.

Elżbieta urodziła się w 1954 r. w Goczałkowicach Zdroju, ale wczesne dzieciństwo spędziła w Czechowicach, rodzice bowiem pracowali w Rafinerii, przy której otrzymali służbowe mieszkanie. W tym budynku na parterze mieścił się sklep, a wszystkie dzieci z bloków należących do Rafinerii i Zakładów Zapałczanych bawiły się razem na ulicy wśród zapachów terpenu i pobliskiej świniarni. Szczęśliwie, pod koniec uczęszczania Elżbiety do szkoły podstawowej, przenieśli się do Goczałkowic Zdroju, unikając w ten sposób bliskiego sąsiedztwa Rafinerii w trakcie tragicznego w skutkach pożaru tego zakładu w 1971 r. W Goczałkowicach zamieszkali przy u. Głównej 68, później przy Anny 4, gdzie od 1978 r. Elżbieta i Bronisław mieszkają do dziś.

W rozwijających się ogrodach Elżbieta rozpoczęła działalność edukacyjną, zarówno dla przedszkolaków  jak i uczniów czy osób starszych, często seniorów z Uniwersytetów Trzeciego Wieku. Dla dzieci opracowała książeczki z kolorowankami, dla miłośników przyrody teksty m.in. o odmianach roślin, ich pielęgnacji, unikaniu chemii czy leczeniu chorób. Edukowanie sprawiało jej satysfakcję, tym bardziej, że słuchacze byli zainteresowani, stawiali pytania, wywiązywały się dyskusje. Najmilej, jak mówi, pracowało się z przedszkolakami, które na przyrodę reagowały żywiołowo. W ogrodach zaczęto też organizować imprezy tematyczne jak dni otwarte w maju, zielone wakacje w lipcu czy kolory września we wrześniu. W związku z tym, że oczekiwania zwiedzających, jeśli chodzi o świat roślin, były coraz większe, małżeństwo Kapiasów postanowiło dokupić teren i powiększyć ogrody. Tymczasem córka Kasia ukończyła w 2002 r. studia ogrodnicze i podyplomowe w zakresie architektury terenów zieleni w Krakowie i zaangażowała się także w rodzinny interes. Razem z ojcem zaprojektowali nowe ogrody, a ich początek datuje moment urodzenia wnuczki Marysi w 2008 r. Powstały ogrody tematyczne np. włoskie patio, ogród angielski, skandynawski, japoński, romantyczny, zimowy, wiejski, a wszystko po to, by przybliżyć zwiedzającym klimaty i roślinność obcych krajów i kontynentów, zwłaszcza tym, którzy nie podróżują po świecie. Wielką satysfakcją jest też możliwość pokazania ogrodów osobom sprawnym inaczej. Oni bowiem reprezentują swój świat, okazują niesamowitą radość życia, ufność i niezależność. Wśród przyrody czują się doskonale, chętnie też przyjeżdżają do ogrodów.

Inną grupę stanowią w różnym wieku dzieci, które też znajdują tutaj swoje miejsce i często nie chcą z ogrodów wychodzić, widać, że odczuwają dobrą energię płynącą z roślin.

Wśród dorosłych są osoby nie tylko z kraju, ale i z różnych stron świata, spotkać więc można nawet Japonki w egzotycznych kimonach. Odwiedzają ich chętnie seniorzy z Pszczyńskiego Uniwersytetu TW, ale też rowerzyści czy motocykliści. W ogrodach organizowane są kulturalne imprezy, spotkania, koncerty, często przy współudziale  Gminnego Ośrodka Kultury z Goczałkowic Zdroju.  W maju tego roku odbędzie się święto niezapominajki połączone z konkursem literackim i plastycznym.

Spory kamień przy wejściu do Ogrodów upamiętnia odejście syna Jakuba w 1999 r.

Nowy ogród to pasja rodzinna, jego projektantami są mąż Elżbiety Bronisław i córka Kasia. Bronisław jest też głównym wykonawcą, a jako świetny obserwator potrafi wykorzystać tę umiejętność w planowaniu ogrodów, stosując swoje przemyślenia do technicznych rozwiązań w tym zakresie. Wpływ na kształtowanie ogrodów ma też z pewnością jego artystyczne oko, które przejawia się nie tylko w ogrodowych projektach, ale i w malowaniu, które od 10 lat stało się jego drugą pasją. Artystyczne talenty odziedziczył z pewnością po dziadku, który zajmował się kowalstwem artystycznym. Na uprawianie sztuki Bronisław ma jednak czasu niewiele i wykorzystuje na to w zasadzie tylko jeden zimowy miesiąc - styczeń, maluje wtedy intensywnie tworząc po kilkanaście (lub więcej) obrazów w tym krótkim czasie. Jego prace dekorują ściany restauracji funkcjonującej przy Ogrodach.   

Oprócz ogrodów, w których Elżbieta Kapias spełnia się zawodowo, ma ona też inną pasję, ujawnioną stosunkowo późno, i to przez przypadek. Po przebytej operacji kręgosłupa 6 lat temu, terapeuta zalecił jej, raz w tygodniu,  wędrówki po górach. Uważa, że był to wspaniały pomysł, pokochała góry do tego stopnia, że poznając przy okazji wędrówek wielu wspaniały ludzi, przewodników, różne oddziały PTTK, z którymi wyruszała na wycieczki, reguły kierujące górską turystyką, podjęła wyzwanie i postanowiła sięgnąć po odznaczenie turystyczne „Korona Gór Polskich”. Zdobyć należało 28 najwyższych szczytów polskich. Dokonała tego w przeciągu roku – od maja 2019 roku poczynając i w maju 2020 kończąc. To naprawdę wymagało dużego samozaparcia, żeby przy swoich dolegliwościach zdrowotnych zdobyć jako żona, matka i babcia swoistego życiowego Nobla (prawie w tym samym czasie pisarka Olga Tokarczuk otrzymuje literackiego Nobla – październik 2019). Zdobycie tego odznaczenia to nie tylko pokonanie szczytów  i udokumentowanie tego, ale także końcowy egzamin sprawdzający wiadomości na ten temat. To wielka uroczystość i kandydaci do uhonorowania tą nagrodą ze wszystkich stron Polski. Dla niej było to wielkie przeżycie, a pamiątką po  rocznych zmaganiach, jest własnoręcznie wykonany album z zapisami tras, informacjami, ilustrowany zdjęciami, no i co najważniejsze – legitymacja zdobywcy Korony Gór Polskich. Uważa, że góry dały jej zdrowie, kondycję, energię do pracy, wiarę w siebie i długotrwałe przyjaźnie. Jak mówi, nieważne kto dotrze na szczyt pierwszy, najważniejsze jest to, żeby iść, pokonując trudności i własne słabości. Jej mottem jest sentencja, którą zapamiętała z napisu w kaplicy na Wiktorówkach, gdzie umieszczane są tablice, upamiętniające zaginionych w górach. Ta sentencja brzmi: „Góry to wolność”. Dla tych, którzy kochają góry, to prawda.

Na swoich górskich ścieżkach spotykała ludzi z Pszczyny, którzy zbierają punkty dla Fundacji Ojca Pio w Pszczynie, wspierając tym samym budowę obiektu tej fundacji. Elżbieta Kapias zachęca wędrowców górskich do popierania tej akcji, informując, że na stronie internetowej tej fundacji znaleźć można wszelkie wiadomości na temat jak wesprzeć budowę obiektu w Pszczynie. W tej inicjatywie biorą udział wędrowcy z całej Polski. Każdy z uczestników, który zdobędzie 50 punktów w sezonie, jest uhonorowany dyplomem, a osoby z największą ilością punktów otrzymują puchar – złoty, srebrny lub brązowy. Elżbieta zdobyła Złoty Puchar za III miejsce w Polsce- uważa, że to dla niej duże osiągnięcie mimo przypadłości wieku i zachęca też innych do pokonywania swoich słabości. Aktualnie, na skutek kontuzji porusza się po nizinach (zwiedza miasta z oddziałami PTTK), ale w góry wróci, jak tylko siły pozwolą.

Jest cały czas aktywna zawodowo w Ogrodach, a od pięciu lat udziela się w Pszczyńskim Uniwersytecie TW – ćwiczyła pilates, uczestniczyła  w zajęciach z filozofii, bierze udział w wycieczkach i wyjazdach kulturalnych. Poleca wszystkim seniorom utyskującym na swoje życie i lata, zapisanie się na Uniwersytet Trzeciego Wieku i potraktowanie uczestnictwa w zajęciach jako rodzaj terapii i gwarancji na lepsze, godne życie. 

 

                                                      Pszczyna maj 2022                Barbara  Solarska  

 

-----------------------------------------  a -------------------------------------------





  

©2022 Pszczyński Uniwersytet Trzeciego Wieku