My, z Pszczyńskiego Uniwersytetu (14) - Aniela BŁOTNICKA

NIE MA CZASU NA NUDĘ

Oj, działo się, działo…tak zaczyna swoją opowieść Aniela Błotnicka podczas spaceru wokół stawu Rontok w BLOTNICKA.Agwałtownych i obfitych opadów wiele obszarów Polski dotkniętych zostało wylewami rzek. Pani Aniela w tymże roku podjęła pracę w „Silesii” i od razu musiała sprostać nie lada wyzwaniom w pracach nad ochroną terenów obniżonych w wyniku działalności kopalni w Kaniowie i i Goczałkowicach. Kaniów udało się wtedy uratować, natomiast w Goczałkowicach zalane zostały tereny wokół stawu Rontok. Woda w nim wezbrała do zupełnie niespodziewanych rozmiarów, zalana została przepompownia, która odprowadzała wodę do Wisły, zalane zostały wały, całkowitemu zniszczeniu uległo kilka stojących w pobliżu domów. Taki stan utrzymywał się prawie miesiąc. Po ciężkiej i wytężonej pracy podczas powodzi, nowym zadaniem pani Anieli i grupy wykonawczej było budowanie nowych zabezpieczeń, czyli podwyższanie wałów wokół stawu, budowanie pompowni i wałów rzeki Wisły. Dziś może z dumą wspominać ten okres i powiedzieć: to moje dzieło. Z sentymentem natomiast wraca wspomnieniami sprzed powodzi do tego samego zakątka, jako że był on wtedy oazą zieleni, siedliskiem wodnego ptactwa, a także zwierząt, przede wszystkim saren w pobliskim lasku, z kolegą po fachu twierdzili – tak może wyglądać raj.

Nie straszne jest jej przemierzanie pól, łąk, mokradeł często w kaloszach, grubych kurtkach czy nieprzemakalnym płaszczu, prace w terenie trzeba wykonywać niezależnie od pogody.

Zanim jednak zdobyła rzadki wśród kobiet zawód melioranta, ukończyła w Pszczynie Szkołę Podstawową nr 2 (z niezapomnianym, jak mówi, składem kadry pedagogicznej), potem w r. 1971 Technikum Łączności jako uczennica ostatniej klasy tej placówki. W zawodzie pocztowca pracowała jednak tylko dwa lata – na poczcie w Pszczynie oraz placówkach w całym regionie na licznych zastępstwach, po czym zatrudniła się w Rejonowym Przedsiębiorstwie Melioracyjnym w Pszczynie (późniejszym Przedsiębiorstwie Budownictwa Wodno-Inżynieryjnego). Po dwóch latach podjęła studia zaoczne na Wydziale Melioracji Wodnych na Akademii Rolniczej w Krakowie ukończone z tytułem inżyniera w r. 1980. Po studiach przeniosła się z pracy biurowej do pracy w terenie, głównie jako majster, następnie kierownik budowy i inspektor nadzoru. Między innymi zajmowała się regulacją rzeki Iłownicy (dopływu Wisły), zmianą przełożenia trasy koryta rzeki Białej w Czechowicach, budową wałów Wisły i potoku goczałkowickiego, brała udział w akcjach przeciwpowodziowych.

Po 25. latach pracy w tym zakładzie zatrudniła się w KWK „Silesia”, zmieniła też swój profil zawodowy – z wykonawstwa na inwestorstwo (zlecanie prac). Po wspomnianej już akcji powodziowej nastąpiła regularna praca nad usuwaniem szkód górniczych spowodowanych przez kopalnię, dotyczyło to zabudowy mieszkaniowej, wałów ochronnych, infrastruktury technicznej (instalacje wodne, gazowe, drogi, rurociąg). Jako kierownik Działu Szkód Górniczych i Ochrony Środowiska prowadziła m.in. roboty związane z rekultywacją zwałowiska skały płonnej w Rudołtowicach i Kaniowie - przykryte ziemią tereny obsadzano drzewami i krzewami ( w Kaniowie efekty tej działalności zostały zniszczone poprzez wybudowanie w tym miejscu lotniska i hangarów).

Po przejściu na emeryturę Aniela Błotnicka podejmuje po dwóch latach prace na umowy –zlecenie w dalszym ciągu w kopalni „Silesia” ( co trwa jeszcze przez 7 lat), w tym samym zakresie co wcześniej - usuwanie szkód górniczych w urządzeniach wodnych.

Aktualnie ciągle jeszcze związana jest ze swoim zawodem, który dostarczył jej tyleż pracy co satysfakcji, opracowuje na zlecenia operaty wodno- prawne, które upoważniają do wykonywania urządzeń wodnych (rowy, regulacje, przepusty, przebudowy na tych urządzeniach). Współpracowała z firmą „Haller” przy budowie zbiornika „Niwa” w Sawinie (woj. lubelskie), dla niej było to zajęcie o tyle ciekawe i nowe, że wały wokół zbiornika budowane są z torfu, a nie ze skały płonnej, z czym miała do czynienia dotychczas. Współpracowała też z firmą ABG przy obwałowaniu Gostyni i regulacji rzeki Mlecznej w Bieruniu, także z Urzędem Miasta w Pszczynie przy zamknięciu i rekultywacji wysypiska śmieci w Starej Wsi, przy remoncie stawów w parku („Platan” i „Łabędziok”), z Urzędem Gminy w Kobiórze przy remoncie zbiorników wodnych (dolny, średni, górny).

Poza pracą zawodową pasją pani Anieli była turystyka górska, a nawet w latach młodości wspinaczka, należała do Tatrzańskiego Klubu Wysokogórskiego w Katowicach (zaczynała od ćwiczeń w skałkach, później wspinała się w Tatrach, przede wszystkim na Słowacji). Jej ulubionym terenem wędrówek był Masyw Babiogórski, którego trasy przemierzała także ze swoimi dziećmi Martą i Grzegorzem, wychowywanymi przez nią samodzielnie od czasów szkoły podstawowej. Zaszczepioną im miłość do wędrówek kontynuują też w życiu dorosłym.

Wspólne górskie wędrówki, lata pracy zawodowej w udanych zespołach, a także czas szkoły podstawowej i średniej, pozostawiły po sobie wielu dobrych znajomych i przyjaciół, toteż kontakty utrzymywane są do dziś (m.in. często odbywają się spotkania w gronie meliorantów), a wypróbowane przyjaźnie znajdują potwierdzenie w wielu życiowych sytuacjach.

Pani Aniela ma też liczną rodzinę zasiedziałą w Pszczynie od pokoleń. Jej matka pochodziła z poznańskiego, ojciec Jan Szawerna z Kryr, gdzie jego ojciec (dziadek Anieli) prowadził przed wojną gospodarstwo rolne w majątku księcia pszczyńskiego. Rodzice zamieszkali w Pszczynie w r. 1952, w tym też roku urodziła się Anielka (przed nią brat i siostra, po niej jeszcze jedna siostra). Pani Aniela mieszkając w Pszczynie, z zamiłowaniem (może to po dziadku?) zajmuje się ogródkiem w Goczałkowicach pod nieobecność syna, który na razie pracuje w Norwegii (córka mieszka w Katowicach). Uprawia w nim grządki warzywne, pielęgnuje kwiaty, dba o krzewy i drzewa. Ma więc też wiele pracy z przetworami, z których sporą część rozdaje. Wiele radości sprawia jej

udział w zajęciach Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Pszczynie –

śpiewa w chórze, w zespole wokalnym „13”, należy do grupy tańca liniowego.

Absolutnie nie narzeka więc na brak zajęć. Dużo zdrowia Pani Anielo!

                                                                                                     maj 2020       -      Barbara Solarska   


      

©2020 Pszczyński Uniwersytet Trzeciego Wieku