MY, Z PSZCZYŃSKIEGO UNIWERSYTETU (2) - Ewa KOŁODZIEJCZYK

PRACOWITA  EMERYTURA

            I trudno się dziwić, że osoba tak pełna energii, działająca całe życie na rzecz zarówno rodziny, jak i bliższego i dalszego otoczenia, pełna pomysłów, po przejściu na emeryturę nie oddała się zasłużonemu odpoczynkowi, ale znalazła szerokie pole działania w zorganizowanym przez siebie Uniwersytecie Trzeciego Wieku w Pszczynie.Pani Ewa Kołodziejczyk otrzymała wsparcie  grupy osób chętnych do pracy w zarządzie,  

Ewa KOLODZIEJCZYK solo

wybrana  została prezesem i od pięciu lat pełni tę funkcję z wielkim powodzeniem i poparciem społeczności UTW. Jej działalność nastawiona na współpracę, pomaganie innym, wzięła się zapewne stąd, że już w domu rodzinnym odkąd matka (Maria Flak) poszła do pracy, w dużej mierze wspomagała ją w domowych zajęciach, których było sporo, rodzina była bowiem wielodzietna – 6 córek i jeden syn. Nie mniej pani Ewa uważa, że dzieciństwo miała wspaniałe – dom, a zwłaszcza rozległe podwórko (dawny plac Straży Pożarnej, dziś Stajni Książęcych) zawsze pełne było dzieci, które także przylegający do domu park, uczyniły terenem zabaw. Nad nieuregulowaną jeszcze wtedy Pszczynką, wśród krzewów w okolicy Kępy, nieduży piaszczysty brzeg wykorzystywały latem na plażowanie. Siostry były pełne inicjatywy, urządzały gry, zabawy i przedstawienia, na które zapraszane były sąsiadki. Zawsze było głośno i wesoło, bywało, że do akcji w niebezpiecznych momentach wkraczał ojciec – Ernest Flak, znany w Pszczynie mechanik samochodowy.

Kolonie (w szkole podstawowej), obozy harcerskie w szkole średniej (LO im. B. Chrobrego) należą do najpiękniejszych wspomnień z okresu wczesnej młodości. Obozy, w których uczestniczyła przede wszystkim jako instruktorka lub komendantka, organizowane były głównie na pięknych terenach Jury Krakowsko-Częstochowskiej, najprzyjemniej wspomina pobyt w Kostkowicach. Ostatni wyjazd na harcerski obóz miał miejsce w 1973 r., kiedy na świecie było już jej pierwsze dziecko, a i ten wyjazd miał dla niej nietypowy charakter. Stwierdzono bowiem, że jeśli daje sobie radę z domowym żywieniem licznej rodziny, to i na obozie może pełnić funkcję kucharki.

            Rodzeństwo rozjechało się po świecie – trzy siostry mieszkają w Niemczech, jedna w Pszczynie, druga koło Kędzierzyna, brat zmarł. Ewa za mąż wyszła w 1972 r. i z tego małżeństwa urodziło się pięcioro dzieci – czterech synów i córka (w wieku 12 lat zginął w wypadku jeden z synów). Dziś najstarsi synowie mieszkają z rodzinami w Warszawie, najmłodszy Jędrek studiuje informatykę także w Warszawie, a w domu, do którego rodzina wprowadziła się w latach 80., mieszka Ania – studentka prawa.

            Ewa Kołodziejczyk studia na Wydziale Matematyczno-Fizyczno-Chemicznym jako chemik ukończyła w Krakowie na Uniwersytecie Jagiellońskim r. 1973 i rozpoczęła pracę w Instytucie Przemysłu Organicznego w Pszczynie (Stara Wieś). Była to dla niej interesująca praca, gdyż wiązała się z biochemią. Ukończyła w 1983 r. Podyplomowe Studium Ochrony Roślin na Wydziale Biologii i Ochrony Środowiska na Uniwersytecie Śląskim, a w 1986 r. uzyskała tytuł doktora nauk chemicznych w IPO w Warszawie pracą dotyczącą badań zachowania się środka grzybobójczego karboksyny w roślinach, glebie i wodzie.

W czasie swojej 18-letniej pracy w IPO brała udział w zjazdach naukowych organizowanych przez uczelnie, Polskie Towarzystwo Toksykologiczne czy Zakłady Chemiczne „Sarzyna” k. Krosna. W ramach współpracy państw RWPG brała udział w sympozjach naukowych z zakresu stosowania metod analitycznych (zjazdy w Bułgarii, NRD, na Węgrzech). W Egerze (Węgry) ukończyła dwutygodniowy kurs organizowany przez FAO (przy ONZ) z zakresu wyżywienia i rolnictwa.

W latach 90. reorganizację zakładu przeżyło także IPO, dlatego zdecydowała się wtedy na pracę w szkolnictwie, w charakterze nauczyciela języka angielskiego w Zespole Szkół Rolniczych w Pszczynie, zachowując przy tym przez cztery lata pół etatu w IPO. Dokształcała się w zakresie języka angielskiego, w 1996 r. uzyskała certyfikat Uniwersytetu w Cambridge, który dawał możliwość nauczania w szkole, ukończyła także kurs pedagogiczno-metodyczny, w r. 2002 uzyskała stopień nauczyciela dyplomowanego.   

Pracę w IPO wspomina z rozrzewnieniem, głównie z uwagi na panującą niemal rodzinną atmosferę wśród załogi, którą łączyła nie tylko wspólna praca, ale też organizowane imprezy towarzyskie, zabawy, wycieczki. W szkole podobnie jak i w instytucie, aktywnie włączała się w prace pozazawodowe jak współorganizowanie imprez socjalnych, wycieczek, wyjazdów do teatru, czy operetki. Aktualnie praca dla UTW przynosi jej satysfakcję, choć nieraz wymaga cierpliwości, zabiera sporo czasu, ale też zaspokaja jej potrzeby angażowania się w sprawy innych ludzi. Cieszy się, że zajęcia na UTW przynoszą efekty, o czym świadczy liczba chętnych do uczestnictwa w nich. Uważa, że spełnia się najważniejszy cel, dzięki spotkaniom nawiązują się nowe znajomości, a nawet przyjaźnie, okazuje się, że istnieje wśród osób starszych ogromna potrzeba kontaktów z rówieśnikami i oczywiście chęć poszerzania swojej wiedzy w wybranych dziedzinach. Dzięki pracy dla UTW pani Ewa poznała, jak mówi, wielu wspaniałych i ciekawych ludzi, uniwersytet nawiązał kontakty z innymi podobnymi placówkami, zwłaszcza z najbliższej okolicy – z Żor, Rybnika, Świętochłowic, Wodzisławia, ale także z miastem partnerskim Pszczyny w Niemczech – Bergisch-Gladbach, planowana jest współpraca z Cieszynem czy Akademią Seniora z Bielska.

Członkowie UTW biorą udział w olimpiadach sportowych organizowanych przez uniwersytety w Rabce (olimpiada zimowa) czy w Łazach, w festiwalu artystycznym seniorów organizowanym cyklicznie w Oświęcimiu.

Pani Ewa uczestniczy w obradach Ogólnopolskiego Parlamentu Seniorów w Warszawie (w październiku będzie miała miejsce trzecia sesja), należy też do Śląskiego Zespołu Obywatelskiego Parlamentu Seniorów w Katowicach. Ubolewa, że jedyne czego nie udało się załatwić, to stworzenie w Pszczynie Rady Seniorów przy Urzędzie Miasta, ale uważa, że prędzej czy później taka rada powstanie.

            Lubi podróże, wycieczki, których organizatorką była w swoich zakładach pracy czy aktualnie w UTW. Wcześniej z mężem i dziećmi zwiedziła Włochy, Francję, Czarnogórę, Chorwację – tu mieli swoje ulubione miejsce niedaleko Dubrownika, gdzie u tego samego gospodarza zapewniali sobie przez kilka lat urlopową bazę. Duże wrażenie zrobiła na niej podróż do Ziemi Świętej, którą wylosowała podczas festynu parafialnego. Słuchacze UTW także mają okazję uczestniczyć w wycieczkach nie tylko krajowych, ale i zagranicznych (w ubiegłym roku Hiszpania, w tym roku Grecja). Podróżnicze zamiłowania rodziców przejęli synowie, którzy znaleźli się na światowej liście najczęściej podróżujących ludzi.

Znajduje także czas na lekturę książek – do najchętniej czytanych należą wspomnienia, biografie, książki sensacyjne, telewizji prawie nie ogląda. Jej wielką miłością jest ogród, w którym sporo  drzew, krzewów i kwiatów, a praca w nim przyjemnością, toteż nic dziwnego, że ogród cieszy oko nie tylko domowników, ale często odwiedzających panią Ewę gości. Ale kiedy znajduje czas na to wszystko, doprawdy jest zagadką.

sierpień  2017                                                                                                  [Barbara Solarska]

OPERA ŚLĄSKA - 2017.05.28

Pierwsza wizyta słuchaczy PUTW w Operze Śląskiej w Bytomiu.

20170528 1858431.2000

W ostatnią niedzielę maja br. 50 - osobowa grupa słuchaczy naszego uniwersytetu po raz pierwszy  pojechała do pięknie odnowionej po pożarze Opery Śląskiej w Bytomiu na operetkę „Baron Cygański”. Spektakl był przepiękny! Wspaniałe głosy śpiewaków, liczna grupa tancerzy perfekcyjnie wykonujących swoje tańce, przepiękne stroje mieniące się całą paletą barw stanowiły wspaniałą ucztę dla tych, którzy lubią taki rodzaj rozrywki. Z niecierpliwością będziemy oczekiwać na spektakle kolejnego sezonu.                             [Ewa Kołodziejczyk]

MY, Z PSZCZYŃSKIEGO UNIWERSYTETU (1) - Krystian Latko

JEST  CO  WSPOMINAĆ

            Konkretne, rzeczowe, zwięzłe – tak ocenić można wypowiedzi pana Krystiana Latko dotyczące drogi zawodowej i życia w ogóle. Ale od czegóż nieoceniona żona Anna, która potrafiła te suche informacje ożywić, poszerzyć, dodać im koloru i w ten sposób uzyskać pełnię obrazu.

Krystian LATKO           A więc najpierw garść konkretów: pan Krystian urodził się w 1939 r. w Murckach, choć jego starsze rodzeństwo (dwie siostry i brat) oraz rodzice w Pszczynie, gdzie dom rodzinny wybudowali w 1905 r. jego dziadkowie (ze strony mamy). Ojciec – Paweł Latko związany z pracą w kopalni „Murcki”, otrzymał w 1930 r. do dyspozycji dom, z którego z chwilą wybuchu wojny zostali wysiedleni, zamieszkali w szóstkę w pokoju z kuchnią. Ojciec został pracownikiem fizycznym na nocnych zmianach w kopalniach koło Zabrza i Gliwic. W końcówce wojny matka i siostra omal nie utraciły życia od strzału uciekającego żołnierza niemieckiego. Kula straciła siłę uderzenia przebijając najpierw dwa tomy encyklopedii, rozrywając okucie zamka w drzwiach, a odłamki raniły matkę i siostrę. Pamiątką z roku 1949 dla pana Krystiana jest portret w ołówku wykonany (na podstawie fotografii) przez niemieckiego jeńca pracującego po wojnie w kopalni. Przypadek (a może zrządzenie losu?) chciał, że po latach pięćdziesięciu miało miejsce niespodziewane spotkanie obu panów, którzy dotąd nic o sobie nie wiedzieli, w miejscowości Bad Vilbel dokąd pszczyński oddział Lions Clubu udał się na zaproszenie tamtejszego odpowiednika tej organizacji. 

           W r. 1948 rodzina zamieszkała na powrót w Pszczynie. Krystian szkołę podstawą i średnią ukończył w Pszczynie - LO im. B. Chrobrego, gdzie jego wychowawcą był prof. Stanisław Cisek. Idąc w ślady brata Pawła i zgodnie z jego zaleceniami rozpoczął studia na Politechnice Gliwickiej na Wydziale Mechaniczno-Energetycznym, po czym kontynuował je i ukończył na Politechnice Wrocławskiej. Tutaj podjął też kolejny kierunek studiów na Wydziale Elektrycznym - sfinalizował w Gliwicach.

W czasie studiów poznał swoją przyszłą żonę Annę urodzoną w Radomsku, szkołę średnią kończyła w Liceum im. Słowackiego w Częstochowie, gdzie mieszkała z matką, bratem i ojczymem (jej ojciec, organizator ruchu oporu podejrzany o dokonanie sabotażu w fabryce, wywieziony do KL Auschwitz, zginął jako 26-letni człowiek w obozie koncentracyjnym w Ravensbrück). Anna studiowała historię na Uniwersytecie we Wrocławiu.

            Pracę zawodową pan Krystian rozpoczął w Instytucie Automatyki Systemów Energetycznych we Wrocławiu, kolejno obejmował stanowiska w Ośrodku Pomiarów i Automatyki przy Rybnickim Zjednoczeniu Przemysłu Węglowego, potem w Instytucie Karbochemii w Wyrach, Przedsiębiorstwie Handlu Zagranicznego Kopex w Katowicach. Został pełnomocnikiem Kopexu w kopalni odkrywkowej w Berzdorf (była NRD), później dyrektorem delegatury Kopexu w Berlinie (dzięki temu oglądali na żywo euforię z powodu otwarcia granicy do Niemiec Zachodnich w 1989 r., córka własnoręcznie kruszyła wysokie na 3,5 m betonowe płyty muru berlińskiego). Po powrocie do Polski brał udział w założeniu spółki niemieckiego producenta maszyn górniczych  – Eickoff w Mikołowie i został jej prezesem. Z pracą zawodową rozstał się w 2004 r., przechodząc na emeryturę zajął się tłumaczeniami, głównie tekstów technicznych, handlowych niemieckich i polskich (języka niemieckiego nauczył się samodzielnie w czasie pracy zawodowej, rodzice celowo nie nakłaniali go do nauki tego języka).

A życie rodzinne toczyło się równolegle, przemieszczaniom się pana Krystiana za pracą towarzyszyła żona i córka Ewelina. Córka w owym czasie zmieniała wielokrotnie szkołę, co było uciążliwe, ale skutkowało tym, że łatwo nawiązywała kontakty, nauczyła się języka niemieckiego (w Berlinie zdawała maturę, ukończyła też szkołę muzyczną w klasie skrzypiec) i podjęła studia na germanistyce Uniwersytetu Humboldta w Berlinie. Aktualnie podobny los zgotowała swoim dzieciom – Hannie i Maksymilianowi, gdyż rodzina często zmienia miejsce zamieszkania wraz z delegowaniem przez firmę Siemens do pracy w różnych miejscach męża (Belga z pochodzenia). Obecnie kończy się jego trzyletni kontrakt w Kanadzie, gdzie wszyscy z wielkim ukontentowaniem przebywają, a dzieci chodzą do angielsko-francuskiej szkoły i czują się w niej świetnie.

            Państwo Annę i Krystiania Latko na Górny Śląsk ściągnęła nie tylko większa możliwość awansu zawodowego i lepszych zarobków (prasa donosiła, że w ROW co 18-ty mieszkaniec ma auto), ale także rodzinne powiązania głowy rodziny. Zamieszkali początkowo w Pszczynie, później w Rybniku. Anna pracowała jako nauczycielka historii w Technikum Łączności w Pszczynie, w Technikum Budowlanym w Rybniku, później w szkole przy ambasadzie polskiej w Berlinie, by wrócić do Pszczyny i nauczać w Liceum Ekonomicznym.

            Dom rodzinny przy ul. Starowiejskiej przypominał dzieciństwo, zaradną i energiczną mamę, historię wujków – nauczycieli, którzy zginęli jako młodzi ludzie na frontach I wojny światowej w wojsku pruskim; ojca (uczestnika III powstania śląskiego) odznaczonego medalem w 1938 r. za szerzenie polskości, który nie podpisał Volkslisty (choć rodzice władali doskonale językiem niemieckim, toteż na czas wojny został zdegradowany do pracownika fizycznego). Dzięki jednak szacunkowi jakim cieszyli się u osiadłych w Murckach Niemców, udało się rodzinie przetrwać wojnę w tej miejscowości, mimo stałych donosów na policję, że „tam rozmawia się po polsku”.

Rodzeństwo pana Krystiana to siostry: Aleksandra - prawniczka, na życzenie ojca pasjonata astronomii ukończyła także studia z tej dziedziny; Maria – muzyk po ukończonej Akademii Muzycznej w Katowicach nauczała w Ognisku Muzycznym w Pszczynie gry na fortepianie; brat Paweł był inżynierem. Krystian w latach szkolnych uczęszczał także do Szkoły Muzycznej im. Karłowicza w Katowicach, dojeżdżał z Pszczyny 4 razy w tygodniu na lekcje fortepianu i teorii, po trzech latach jednak zrezygnował z uwagi na uciążliwość takiej nauki.  Muzyczne skłonności i umiejętności w tym zakresie nie pozostały bez echa – grał na szkolnych apelach (przede wszystkim ówczesny hymn młodzieży „Naprzód młodzieży świata”), maturę zdał w wieku 16,5 lat (za bardzo dobre wyniki w nauce został wytypowany na studia w Moskwie, na co matka się nie zgodziła), a na studiach założył z kolegami zespół muzyczny. W późniejszych latach grał jeszcze ze słuchu, jednak na pielęgnowanie tego hobby zabrakło czasu, tym bardziej, że rozpoczęli z żoną budowę domu, która trwała 9 lat, w r. 1985 mogli już w nim zamieszkać.

W roku 1974. spotkało go prawie metafizyczne przeżycie związane z przyjacielem alpinistą Henrykiem Furmanikiem, wspomnienie o tym jest do dziś w panu Krystianie bardzo żywe. Miał sen, że wyciąga spod szafy uwięzionego pod nią potężnego mężczyznę, okazało się, że w tym samym dniu kolega zginął przysypany lawiną w drodze powrotnej ze szczytu McKinley na Alasce, o czym ówczesna prasa doniosła z tygodniowym opóźnieniem.

Oprócz pracy zawodowej udzielał się też jako radny powiatowy w latach 1998 – 2002.  W r. 2012 powstał w Pszczynie Uniwersytet Trzeciego Wieku, pan Krystian należy do jego współzałożycieli,  od samego początku jest jego wiceprezesem, a także redaguje stronę internetową, zajmuje się pocztą internetową uniwersytetu. Jak mówi, musiał się dużo nauczyć, ale ta działalność przyniosła mu wiele korzyści w zakresie prac komputerowych, tym bardziej, że w sytuacjach problemowych mógł korzystać z pomocy specjalistów Urzędu Miejskiego. Teksty na stronie internetowej stara się redagować tak, żeby zaintrygowały czytelników - członków UTW korzystających z internetu.

            Wspólnie z żoną wspominają chętnie wyjazdy zagraniczne, w tym zwłaszcza miesięczną podróż do Grecji z zaprzyjaźnionym małżeństwem, z przyczepą campingową typu „Niewiadów” w r. 1986. Podróżowali także do Bułgarii, Turcji, Maroka, Włoch, Szwajcarii, Niemiec, Paryża i Londynu, dwa lata temu odwiedzili córkę w Kanadzie. Oprócz tego pan Krystian organizuje coroczne spotkania pomaturalne, w tym roku miało miejsce już 61. Jednym słowem jest bardzo aktywny i niech tak będzie jak najdłużej.

  czerwiec 2017                                                                                                     Barbara Solarska   

-  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -       -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -  -

2017.06.24 - Olimpiada EDF w Rybniku

  Ogólnopolska Olimpiada Sportowa Seniorów - "You Win", zorganizowana przez „Fundację EDF" z Rybnika odbyła się 24-go czerwca br.

  „Fundacja EDF” została utworzona i jest dotowana przez konsorcjum "EDF SA” - największą firmę energetyczną na świecie: 38 mln klientów, 71,2 mld przychodów rocznie (od 18 lat w Polsce).  Zadaniem fundacji jest działalność w imieniu fundatora na rzecz społeczności lokalnych – młodzieży, seniorów, osób niepełnosprawnych i innych, potrzebujących wsparcia.

  wp 20170624 11 21 39 pro.aOdpowiadając na zaproszenie z Rybnika skompletowaliśmy grupę zawodników w kategoriach: nordig walking, pchnięcie kulą panów, rzut piłeczka palantową pań, pływanie panów i pań, bieg na 60 m, tenis stołowy, skok w dal pań i panów. Zdobyliśmy 2 złote medale - Basia Helbik w skoku w   dal i Jan Kobierski w nording walking, oraz 3 srebrne - Ania Pośpiech w pływaniu, Jerzy Janowski w skoku w dal oraz Krzysiu Latała w pchnięciu kulą. Do Rybnika pojechało 15 zawodników czyli co trzeci zdobył medal.

  Organizacja zawodów była perfekcyjna; sędziowie, pomocnicy, stopery, wszystko jak należy. Po zawodach odbyło się przyjęcie - karczek z grilla, krupniok z kapusta kiszoną, zupa gulaszowa, dwa rodzaje ciasta, piwo. Po wręczeniu medali wystąpił kabaret i zespół ludowy.

  Wyjechaliśmy w doskonałych nastrojach około godz. 17-tej z mocnym postanowieniem powrotu do Rybnika w większym składzie.                                                        Jadzia Hołownia - lider zespołu        (zdjęcia p. Barbary Czech w Galerii)


 

Olimpiada EDF - Rybnik 2017

OLIMPIADA W RYBNIKU 

EDF 2017 logo 640 

Wyjazd ekipy sportowców, reprezentantów naszego Uniwersytetu, odbędzie się z parkingu przy ul. Bielskiej (kościól pw. Podwyższenia Krzyża) w najbliższą sobotę 24-go czerwca

o godz.: 7:45.

Uczestnicy proszeni są o zabranie prowiantu (kanapki, napoje), gdyż wspólny piknik połączony z grilowaniem odbędzie się dopiero po zawodach sportowych o godz.: 15:00. 

 ------------------Θ Θ Θ Θ Θ Θ Θ Θ Θ Θ Θ Θ Θ Θ Θ Θ --------------------

©2017 Pszczyński Uniwersytet Trzeciego Wieku