NASI WYKŁADOWCY (12) - Katarzyna BARCZAK

PRACA I SATYSFAKCJA

Pani Katarzyna Barczak już od 9 lat współpracuje z Uniwersytetem Trzeciego Wieku w Pszczynie jako nauczyciel języka angielskiego grup początkujących i zaawansowanych. W każdej grupie liczącej około 10 osób, zajęcia odbywają się tylko raz w tygodniu, a mimo to, jak z satysfakcją stwierdzić może pani Kasia, niektórzy pilni słuchacze, po kilku latach dają sobie radę w posługiwaniu się językiem angielskim w podstawowych problemach.

BARCZAK KatarzynaPraca ta daje jej zadowolenie, gdyż, jak twierdzi , słuchacze UTW są o wiele bardziej sumienni niż uczniowie, z którymi ma do czynienia w szkole. Przygotowują się do lekcji, odrabiają zadania domowe, zadają pytania, sami proponują nowe tematy, a zajęć jest im ciągle mało. Nauka ludzi starszych stawia przed nauczycielem inne wyzwania, są to np. trudności z wymową czy zapamiętywaniem nowych treści.

Nauczanie w UTW zaczęło się od prowadzenia lekcji w pięciu grupach, więc łącznie z pracą w szkole stanowiło to nie lada wyzwanie. Na wysokości zadania stanęli wtedy mąż Łukasz i mama, na których wsparcie w wykonywaniu obowiązków domowych zawsze mogła liczyć. Aktualnie stara się ograniczać liczbę lekcji, chociaż nie jest to łatwe, bo nauczycieli po prostu brakuje, trudno też odmówić pani prezes UTW Ewie Kołodziejczyk, która była jej opiekunką pedagogiczną podczas pierwszych lat pracy w Technikum Rolniczym w Pszczynie.

Pani Kasia ukończyła Uniwersytet Śląski w Katowicach na Wydziale Filologicznym w Sosnowcu w 2004 r. (kierunek tłumaczeń), uzupełniając studia pod kątem pedagogicznym, toteż mogła rozpocząć pracę jako nauczycielka i trwa przy tym zajęciu od 19 lat w Powiatowym Zespole Szkół nr 2 (dawniej Technikum Rolnicze). Lubi uczyć młodzież starszą , czyli taką właśnie ze szkół średnich, dostosowując naukę do szkoły licealnej, technikum i szkoły branżowej (czyli zawodowej). Przygotowuje uczniów do matury (język obcy obowiązkowy), 95% maturzystów wybiera właśnie język angielski.

W technikum obowiązują praktyki zawodowe i w związku z tym, w ramach projektu Erazmus finansowanego przez Unię Europejską, wyjeżdża z młodzieżą do Portugali (do miejscowości pod Lizboną i Porto) i Hiszpanii. To już były 8-krotne wyjazdy, taka podróż czeka ją także w tym roku w październiku. Była też jednorazowa podróż zawodowa do Irlandii. Młodzież tej szkoły wyjeżdża również na praktyki do Czech i Niemiec. Grupa, którą ma wtedy pod opieką liczy 10-15 osób, w wieku 17-18 lat. Oczywiście nie wszyscy mogą jechać, wybierani są uczniowie z dobrymi ocenami, pewną sprawnością w posługiwaniu się językiem angielskim, z otwartością na ludzi. Jest to dla nich swoiste wyróżnienie, a na pewno świetna przygoda. Miesiąc spędzony w obcym kraju, sprzyja nawiązywaniu kontaktów z rówieśnikami, konieczności posługiwania się językiem angielskim, co służy przełamywaniu bariery językowej. Młodzież przekonuje się też, że do porozumiewania się wcale nie trzeba mówić perfekcyjnie. Uczniowie twierdzą, że 4 tygodnie spędzone w sposób jaki oferuje im Erazmus, są więcej warte niż cały rok nauki szkolnej. Te wyjazdy są więc cenne pod każdym względem, młodzież poznaje inną kulturę (co łączy się też ze zwiedzaniem okolic), obyczaje, kulinaria, uczy się samodzielności. Uczniowie zwracają uwagę na to, że zarówno w Hiszpanii jak i w Portugali czy Irlandii, ludzie są bardzo życzliwi, uśmiechnięci, otwarci, chętni do udzielania pomocy jak i do pogawędki po godzinach pracy w zakładzie, gdzie odbywają się praktyki (co dotyczy zarówno pracodawcy jak i pracowników ). Z rówieśnikami zawierają już znajomości na własną rękę.

Do pani Katarzyny należą pierwsze kontakty z pracodawcą i wprowadzenie młodzieży w nowe realia, potem zajmowanie się bieżącymi sprawami, których jest nie mało i to bardzo różnorodnych, udzielanie porad czy pomocy w razie potrzeby, na końcu dopilnowanie dokumentów i zaświadczeń.

Te wyjazdy nie sprawiają jej trudności, gdyż razem z mężem i synami stanowią rodzinę bardzo aktywną, są miłośnikami podróży, wędrówek górskich i rowerowych (zwłaszcza bocznymi drogami po lasach).

Pani Kasia urodziła się w 1980 r. i wychowała w Pszczynie, tu chodziła do szkoły podstawowej (nr 1 i 21), potem do LO im. B. Chrobrego. Wiele czasu, zwłaszcza w okresie dzieciństwa, spędzała na wsi w Łące u dziadków. Mimo, że jest jedynaczką, nie brakowało jej towarzystwa, gdyż pochodząca z Łąki mama, ma bardzo rozległą rodzinę. W domu rodzinnym dziadków mieszka aktualnie mama, a obok Kasia z mężem wybudowali na rodzinnym gruncie swój dom. Wokół spory ogród, który wymaga pracy, tym bardziej, że z roku na rok, poszerzają zakres jego użyteczności. W tym roku, mimo że ogród ma charakter ozdobny, założyli część warzywną z pomidorami, ogórkami i cukinią. Część owocowa to maliny, borówka amerykańska, poza tym to byliny, krzewy, trawy ozdobne. Przyznaje, że więcej czasu poświęca ogrodowi mąż – ekonomista z wykształcenia, prowadzący własną działalność gospodarczą.

Hobby Katarzyny to przede wszystkim podróżowanie, ale lubi też lekturę, kino, teatr, koncerty.

Dwaj synowie to Jakub (lat 15) – rozpoczął naukę w LO w Pszczynie (kierunek biologiczno-chemiczny) i Jeremi (13 lat) – uczeń.

wrzesień 2022                                               Barbara Solarska

 

-------------------------------------------------------  ω ω ω ω ω ω ω ω ----------------------------------------------------





  

KOMUNIKATY - (21.09.2022)

A - Wycieczka do Stambułu

Przypominamy ważne dla uczestników szczegóły:

1. wyjazd nastąpi w niedzielę 25-go września br. o godz.: 13:45

ze stacji benzynowej Shell - Pszczyna, ul. Bielska 22

2. pierwszy nocleg jest planowany 25 IX 2022 na Słowacji (bez obiadokolacji)

3. drugi nocleg jest planowany 26 IX 2022 w Sofii (z obiadokolacją)

4. sugerujemy zabrać prowiant na dwa dni

5. uczestnicy powinni posiadać dokument tożsamości ważny 150 dni od wjazdu do Turcji, tj. od 27 IX br. (paszport lub dowód osobisty ze zdjęciem biometrycznym)

6. uczestnicy są zobowiązani wpłacić u pilota wycieczki 125 euro

7. organizator zaleca by zabrać ze sobą paszport Covidowy (na wszelki wypadek)

B - Dyrekcja Pszczyńskiego Ogniska Muzycznego zgłosiła dla naszych słuchaczy ofertę nauki gry na flecie. Jest to podyktowane doświadczeniem Ogniska że małe - 3-4 osobowe - zespoły seniorów świetnie grają i jest to dla nich doskonała zabawa.

Osoby zainteresowane proszone są o kontakt telefoniczny  -

nr.: 794974419 lub 503 190 540

 

-------------------------------------- Z Z ----------------------------------------






My, z Pszczyńskiego Uniwersytetu (27) - Helena PASŁAWSKA

NIETYPOWE   HOBBY

Pani Helena Pasławska znalazła sposób, jak mówi, na siebie nietypowy, bo nie niańczenie wnuków, nie przydomowy ogródek, ani robótki ręczne. Zabrała się za pisanie – i oto, po czterech latach na emeryturze - cztery książki. Powieści o kobietach, i to, jak uważa, w najlepszym dla nich wieku, czyli między 30. a 40. rokiem życia. Bohaterki są ambitne i aktywne, przedsiębiorcze, choć pełne wątpliwości, mierzą się z różnymi życiowymi perypetiami, jednak patrzą z nadzieją w przyszłość, jednym słowem – wychodzą na prostą. Nie ma w jej książkach wielkich dramatów, ani tragicznych zakończeń.

 PASLAWSKA Helena        Pani Helena traktuje pisanie jako hobby, przyjemność, jako sposób na zapełnienie wolnego czasu na emeryturze. Sama sporo czyta i w zasadzie interesuje ją wszystko oprócz literatury science fiction. W latach szkolnych pisała wiersze wykorzystywane nawet na akademiach szkolnych, dosyć szybko zarzuciła jednak ten rodzaj działalności literackiej. Po edukacji szkolnej – małżeństwo, wychowywanie dwóch synów i praca zawodowa, to nie był czas na pisanie. Jej praca zawodowa, choć ukończyła Technikum Rolnicze w Trzcinicy k. Jasła, nie wiązała się z wyuczonym kierunkiem, lecz z zatrudnieniem w sektorze gastronomicznym, najczęściej w lokalach usługowych (m. in. w „Pszczyniance”). Pracowała wśród ludzi, nie odczuwała wtedy potrzeby utrwalania swoich przemyśleń czy fantazji w słowie pisanym. W zasadzie do twórczego działania nakłonił ją syn Radosław, który po ukończeniu ATH w Bielsku pracuje jako inżynier produktu i mieszka razem z rodzicami na leśniczówce w Studzienicach. Z Patrykiem z kolei dzieli czytelnicze pasje - wymieniają się książkami i wrażeniami, choć syn mieszka i pracuje w Rycerce Górnej jako leśnik (po Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego) dziedzicząc niejako fach po ojcu. Rodzina Pasławskich sprowadziła się z gajówki w lublinieckim (po awansie męża na stanowisko leśniczego), mieszkając najpierw cztery lata w Piasku, od 1986 r. w Studzienicach. Helena swojego męża Józefa poznała w Lublińcu, gdzie w 1980 znalazła pracę w znanym Ośrodku Sportowym „Kokotek” wyjeżdżając z Jasła, w którym się urodziła w 1957 r.

Mąż pracuje w Nadleśnictwie Kobiór i choć nie przeszkadza mu hobby żony, sam preferuje inne zainteresowania, ale wspiera ją, choćby przez reklamę jej książek wśród znajomych. Pani Helena miała kilka spotkań autorskich w bibliotekach czy Domach Kultury, uważa, że pisanie książek to świetny sposób na zagospodarowanie sobie wolnego czasu. Czwarta powieść, to oczywiście rzecz o kobiecie, ale pisana tym razem w formie pamiętnika. Wszystkie postaci w książkach są fikcyjne, tak według niej jest najwygodniej, nikt nie może zarzucić, że wykorzystała czyjeś życie, czy problemy na użytek własnej twórczości. Czy będzie pisać dalej, tego nie wie, w każdym razie, po czwartej książce, chce dać sobie wytchnienie od powieści, interesuje ją historia rodzinna i zbiera materiały dotyczące tego tematu. Pewnie więcej czasu zajmie jej też, choć mieszkająca w Rycerce wnuczka Ewa (pierwsza, urodzona niedawno), a może w grę wejdzie inne, równie ciekawe zajęcie? Poza tym uczestniczy w zajęciach Pszczyńskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku, cieszą ją kontakty z nowo poznanymi ludźmi.

Tytuły jej wydanych książek to „Opowiadania”, „Zerkając na Wschód”, „Świat Elizy” i „Zapach irysów”.

                                                                        luty  2013          Barbara Solarska

Od tego czasu pani Helena wydała pięć następnych książek, w tym dwie dla dzieci, ostatni tytuł to „Kalinowe wzgórze”(wydana w 2021 r.).

 

-------------------------------------------         ≈ ≈       ≈    ------------------------------------------





My, z Pszczyńskiego Uniwersytetu (26) - Olga BAKSIK

WŚRÓD KWIATÓW I ZIELENI

Swoim przyrodniczym fascynacjom i upodobaniom zachowanym z lat młodości pozostała Olga Baksik wierna do dziś. Balkon tonie w kwiatach i zieleni, a na dodatek okna wychodzą na ścianę drzew wzdłuż drogi prowadzącej do parku w stronę Trzech Dębów. To jednak nie wszystko, 25 lat temu, razem z mężem zakupili sporą działkę (2ha) w Starej Wsi, wyremontowali stary, murowany, ponad stuletni budynek gospodarczy i ten teren stanowi dla nich wspaniałą alternatywę wobec mieszkania w zabudowie osiedlowej. Bo tam i sad i pasieka, którą z upodobaniem zajmuje się mąż Andrzej, douczając się wpierw w tym zakresie, m.in. korzysta z najstarszej polskiej książki o pszczelarstwie z 1614 roku pt. „Navka koło Pasiek” wydrukowanej w Zamościu (biały kruk bibliograficzny Słowian!).

BAKSIK OlgaPoza tym uprawiają pomidory, cebulę, rabarbar, poziomki, aronię, pigwę, wcześniej 1 ha czarnej porzeczki – a wszystko to ekologiczne uprawy. W sadzie rosną jabłonie, grusze, czereśnie, wiśnie, a dookoła lipy, żeby swoją pożywkę miały pszczoły, dla nich też zagony facelii i nostrzyka białego. Są też jarzębiny, a ogrodzenie stanowią świerki i buki. Jest też sporo kwiatów – róże, budleje, mieczyki, irysy, słoneczniczki, piwonie, malwy, hibiskus ogrodowy i inne. W samym budynku gromadzą rodzinne pamiątki, staroci, dokupione także lub podarowane. I nie trzeba mówić, że to miejsce to istny wyraj dla wnuków, tu też odbywają się spotkania przede wszystkim rodzinne, ale także towarzyskie, przy odpowiedniej pogodzie na zewnątrz, często przy ognisku.

Pani Olga, jak mówi, jest z krwi i kości rzeszowianką (ur. w 1950 r.), ale obecnie czuje się w pełni Ślązaczką, a wszystko za sprawą męża, który jest rodowitym Ślązakiem pochodzącym z Zabrza, ale korzenie przodków sięgają ziemi opolskiej i pszczyńskiej (posiada udokumentowany certyfikat rodzinny z 1765 roku).

Z mężem poznali się i także pobrali w trakcie studiów na Wydziale Ogrodniczym w Wyższej Szkole Rolniczej w Krakowie (przemianowanej na Akademię Rolniczą, dziś Uniwersytet Rolniczy). Olga studia rozpoczęła po maturze w LO w Rzeszowie, a ukończyli razem z Andrzejem w 1973 r. z tytułem inżyniera magistra ogrodnictwa. Studenci ich kierunku na III roku i podczas wakacji odbywali praktyki zawodowe, Olga z Andrzejem w Chrzanowicach koło Rozwadowa, w byłym folwarku hrabiego Lubomirskiego. Tam uczyli się m.in. przycinania sadzonek do okulizowania, cięcia gałęzi drzew „po pierścieniu”, szczególnego szczepienia pędów drzewek owocowych, wszelkich prac gospodarczych, także zarządzania gospodarstwem i księgowości.

Zaraz po studiach zamieszkali w Pszczynie, gdzie Warzywniczy Zakład Doświadczalny podlegający Instytutowi Warzywniczemu w Skierniewicach,   oferował studentom staż, i co bardzo istotne, mieszkanie w nowym budownictwie. Z radością przyjęli warunki, tym bardziej, że był już na świecie dwuletni syn Paweł, później urodziło się dwóch kolejnych synów – Łukasz i Szymon (w tej chwili państwo Baksikowie mają sześcioro wnucząt). Jako główną zabawę i rozrywkę fundowali swoim synom wędrówki górskie i rowerowe, oni z kolei przekazali te zamiłowanie kolejnemu pokoleniu.

Mąż podjął pracę w dziale naukowym WZD, prowadził badania własne oraz zlecone, w tym w ramach umów Polska – USA. W r. 1981 obronił pracę doktorską. Został w 1990 r. dyrektorem zakładu, jest członkiem światowego Towarzystwa Nematologicznego, członkiem PAN w Katowicach, od 1992 r. pracował w Wydziale Gospodarki Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach, później kierował Wydziałem Planowania Rozwoju Strategicznego i Przestrzennego Urzędu Marszałkowskiego.

Głównym zajęciem Olgi w WZD była praca przy uprawach w szklarniach goździków, gerber, pomidorów czy ogórków (najtrudniejsza, bo w dużej wilgotności przy temperaturze ok. 30 stopni i w błocie), prowadziła też nowatorską uprawę storczyków. Z własnej inicjatywy zajęła się uprawą warzyw mało znanych, głównie z uwagi na rutynową naukę zawodu w dziedzinie ogrodnictwa i warzywnictwa dla uczniów Technikum Rolniczego w Pszczynie. Do warzyw tych należała m. i. roszponka, głąbiki krakowskie, endygia, salsefia, skorzonera, szpinak nowozelandzki. Kiedy w latach 70. ubiegłego wieku wybudowano nowoczesny obiekt szklarniowy, organizowała tam od podstaw miejsce pod uprawy pomidorów i róż. W czasie pracy w WZD prowadziła też szkolenia w swojej dziedzinie dla „Praktycznej Pani” w Pszczynie.

W 1981 r. zmieniła pracę i zatrudniła się jako specjalistka ds. pozaszkolnej oświaty rolniczej w Wojewódzkim Ośrodku Postępu Rolniczego z siedzibą w Śmiłowicach pod Mikołowem. Nadzorowała szkolenia rolnicze i ogrodnicze na terenie sześciu gmin pszczyńskich. Prowadziła też 6-miesięczne szkolenia w tym zakresie, ich ukończenie dawało w ówczesnych latach możliwość przejęcia lub kupna gospodarstwa. W międzyczasie ukończyła też w Brwinowie pod Warszawą roczny kurs andragogiki czyli pedagogiki dorosłych, uprawniający także do nauczania w szkole. Została więc od 1991 r. nauczycielką, krótko w przedszkolu (1,5 miesiąca), później w SP nr 1 w Pszczynie aż do emerytury w 1996 r., nauczała biologii, chemii, po reformie szkolnictwa, przyrody.

W szkole zajmowała się też, oprócz nauczania, inną działalnością, np. organizowała apele dotyczące ochrony środowiska, występowała z nimi poza macierzystą placówką m.in. w Szkole Specjalnej czy w Domu Pomocy Społecznej. Układała do nich scenariusze, aranżowała dekoracje. Organizowała też Dzień Matki, Babci czy Mikołajki. Ważne też było organizowanie corocznych wyjazdów z młodzieżą do teatru, dwukrotnie w ciągu roku wycieczek krajoznawczych.

         Pani Olga z lat dzieciństwa i szkoły średniej pamięta, że zawsze lubiła się udzielać, coś organizować, występować np. w czasie apeli szkolnych i innych uroczystości, brała udział w konkursach recytatorskich, nawet śpiewała. Nie obce jej było życie harcerskie, jako drużynowa zuchów starała się uatrakcyjnić im zajęcia. Przeżyciami były dla niej obozy harcerskie, wieczornice, ogniska ze śpiewami i prezentowanymi skeczami, nocne warty, dyżury w kuchni polowej, ablucje w zimnym potoku, radzenie sobie w trudnych warunkach pogodowych, gdy ulewa zalewała obozowisko i namioty (podczas wichur, burz – sama radość!), no i pierwsze młodzieńcze zauroczenia.

Na studiach, oprócz nauki, także kwitło życie towarzyskie, miejsce miały tzw. prywatki, nawet z własnoręcznie pędzonym winem w gąsiorku (z ryżu i rodzynek). Na II roku wytypowana została jako kandydatka na studentkę roku.

Nic więc dziwnego, że na emeryturze także szukała kontaktów towarzyskich, osobom w starszym wieku ułatwienia w tym zakresie przynosi działalność Pszczyhńskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Ale zanim to nastąpiło 7 lat temu, wiele czasu poświęcała wnukom, od czasu ich narodzin, kontynuowała naukę angielskiego (co trwa do dziś) na kursach, na zajęciach językowych w UTW, prywatnie. Brała też udział w zajęciach z języka rosyjskiego, jogi, pilates, tańca latyno-amerykańskiego, należała do grupy teatralnej „Pod kapeluszem”. Od czasu do czasu pisze relacje z wycieczek, czy okazjonalne teksty z okazji np. świąt czy zakończenia roku akademickiego.

Państwo Baksikowie obchodzili w 2021 r. Złote Gody, czyli 50-lecie swego ślubu, co było okazją do spotkania, z powodu pandemii tylko z najbliższą rodziną: synem Pawłem z żoną Marzeną - przedsiębiorcami produkcji zwierzęcej w Starej Wsi, ich dziećmi- Martą (27 lat) i Frankiem (12), synem Łukaszem ekonomistą z wykształcenia z żoną Dominiką – dziennikarką i pisarką, ich synami Feliksem (13) i Ludwikiem (9), zamieszkałymi najpierw w Krakowie, teraz w Warszawie, z wnukami Hanią ( 15 ) i Adamem (13 ) i ich matką Aleksandrą zamieszkałymi w Piasku (Szymon Baksik zginął tragicznie w 2016 r.).

Według pani Olgi najważniejsza w życiu jest rodzina i miłość, ale zaznacza, że również pozytywne relacje międzyludzkie. Nie wyobraża sobie życia bez kontaktów towarzyskich, toteż cieszy się z działalności Uniwersytetu TW w Pszczynie i swojego w niej udziału.

wrzesień 2022                                                                                 Barbara Solarska

 

--------------------------------------    æ æ æ æ æ æ æ æ   -------------------------------------------





Propozycje wycieczek autokarowych w roku 2023.

PROPOZYCJA - WYCIECZKI ZAGRANICZNE W 2023 ROKU

Biuro Podrózy HUBTOUR (znamy, znamy!) proponuje szereg wycieczek autokarowych i autokarowo-promowych w przyszłym roku.

Podaje że dużym zainteresowaniem cieszą sie wycieczki na Kretę, Majorkę i Maltę z Sycylią. Wycieczki są realizowane autokarami o poszerzonej przestrzeni między fotelami.

Gdyby chodziło o inny termin lub zmianę w programie  biuro jest w stanie  zmodyfikować program  lub np. dołożyć dodatkowy nocleg po drodze.

W przypadku konieczności odwołania wyjazdu zwrot wniesionych wpłat nastąpi w ciągu 14 dni . Gdyby biuro nie mogło się wywiązać, zwrot zostanie dokonany przez Turystyczny Fundusz Pomocowy (nasze pisma z 2020 roku wywarły jednak jakiś skutek)

            

Lp

Cel wycieczki

Termin

Cena

1

Wycieczka do Grecji

12-19.03.2023

1090 zł

2

Malta grzechu warta

14-22.03.2023

2590 zł

3

Włochy w Pigułce = Florencja –Rzym-Wenecja

24-28.03.2023

 590 zł

4

Paryż i zamki nad Loarą

31.03-4.04.2023

 890 zł

5

 Tulipanów i   Diamentów -   Bruksela, Haga, Amsterdam

11-15.04.2023

 790 zł

6

Hiszpania i Lazurowe Wybrzeże

18-25.04.2023

1390 zł

7

Majorka – ukochana wyspa Chopina

28.04-7.05.2022

1690 zł

8

Kreta - królowa greckich wysp

10-21.05.2023

1790 zł

9

Bałkańskie klimaty – Albania , Czarnogóra , Macedonia

27.05-4.06.2023

1590 zł

10

Szwajcaria i Włochy

14-20.06.2023

1390 zł

11

Włochy - Pod słońcem Toskanii

23-29.06.2023

1290 zł

12

Bawaria: Monachium , Bawarskie Zamki , Drezno

2-5.07.2023

 690 zł

13

Wiedeński walczyk i czeskie piwo = Wiedeń, , Brno, Praga

7-11.07.2023

 790 zł

14

Włochy północne

7-15.07.2022

1790 zł

15

Czar Dalmacji - wycieczka do Chorwacji i Bośni

18-25.07.2023

1790 zł

16

Paryż i zamki nad Loarą

26-30.07.2023

890 zł

17

Nordkapp-Przylądek Północny- Sztokholm , Helsinki , Koło Polarne Laponia , wioska Św Mikołaja , Narwik

28.07-6.08.2023

2490 zł

18

Fiordy i lodowce Norwegii

9-15.08.2023

1690 zł

19

Włochy w Pigułce = Florencja –Rzym-Wenecja

12-16.08.2022

 790 zł

20

 Portugalia i południowa Hiszpania

18-28.08. 2023

2490 zł

21

Stambuł- Cuda Orientu i Bizancjum  

20-27.08.2023

1590 zł

22

Bułgarskie Słonce i Drakula: Wycieczka Bułgaria, Rumunia

31.08-10.09.2023

1790 zł

23

Bałkańskie klimaty – Albania , Czarnogóra , Macedonia

13-21.09.2023

1590 zł

24

Czar Dalmacji - wycieczka do Chorwacji i Bośni

24.09-1.10.2023

1490 zł

25

Majorka – ukochana wyspa Chopina

5-14.10.2023

1690 zł

26

Kreta - królowa greckich wysp

17-28.10.2023

1790 zł

 
PS. Osoby które pojadą na wszystkie wycieczki otrzymają nagrodę specjalną: uścisk dłoni prezesa.
 
------------------------------------------  € € € € € € € € € ------------------------------------------------ 





 

 

KOMUNIKAT - (15.09.2022)

XIII Olimpiada Seniorów - Chorzów 17.09.2922r.

Zawodników i widzów - uczestników wyjazdu do Chorzowa informujemy, że odjazd autokaru nastąpi w najbliższą sobotę:

 

z parkingu przy ul. Bielskiej o godz.: 8:30

 

-------------------------------------  j k l  ----------------------------------------




My, z Pszczyńskiego Uniwersytetu (25) - Aniela KUBICA

 NIE TYLKO JA

Mimo emerytury pani Aniela Kubica ma sporo zajęć, to do niej przychodzi wielu mieszkańców Wisły Wielkiej po poradę, z prośbą o wypisanie urzędowego wniosku, ankiety, ułożenie pisma, po pomoc w załatwianiu różnych urzędowych spraw. Czuje się w związku z tym potrzebna, robi to z chęcią, a ludzie są jej wdzięczni. To działalność zupełnie charytatywna, ludzie się do niej garną, mimo że nie udziela się w żadnych organizacjach na wsi. Ta działalność daje jej satysfakcję, tym bardziej, że zna wszystkich mieszkańców, to jej rodzinna wieś i rodzinny dom, w którym mieszka. A widok z I piętra, które zajmuje w całości po śmierci rodziców, jest imponujący. Otwiera się przestrzeń na Jezioro Goczałkowickie z Beskidami na horyzoncie. KUBICA AnielaW pogodne dni na jeziorze obserwuje wyczyny amatorów sportów wodnych, przed oknem furkoczą gołębie, które hoduje młodszy brat, wokół domu ogród i kwiaty. Braci ma czterech, wszyscy mają domy tuż obok (jeden mieszka w Niemczech). Młodszemu bratu pomaga w prowadzeniu agroturystyki nad jeziorem. Działa też jako ławnik przy Sądzie Rejonowym w Pszczynie, obecnie w kadencji 2019 – 2023 ( w sprawach rodzinnych i dla nieletnich), a wcześniej w latach 2000 – 2007 ( w tych samych sprawach oraz karnych). W ubiegłym roku otrzymała odznaczenie za aktywną pracę w Radzie Ławniczej. Uczestniczy w rozstrzyganiu spraw trudnych, zwłaszcza jeśli chodzi o sprawy rodzinne i nieraz przychodzi do domu mocno zestresowana. Jest to jednak dla niej zajęcie ciekawe, zwłaszcza że prawem interesowała się od szkoły średniej, w której jednym z przedmiotów nauczania było prawo właśnie (ze wspaniałym nauczycielem, który umiał przy pomocy anegdotek urozmaicić nudne nieraz tematy). Ta szkoła to Technikum Łączności w Pszczynie ukończone w 1971 r., była uczennicą ostatniej już klasy przed likwidacją tej szkoły. Zawsze chciała być nauczycielką, ale Liceum Pedagogiczne w Pszczynie zostało rozwiązane właśnie z chwilą ukończenia przez Anielkę szkoły podstawowej w Wiśle Wielkiej. Dlatego też z zapałem oddawała się szkoleniu młodego narybku, kształcącej się młodzieży w różnych kierunkach zawodowych (kelnerzy, fryzjerzy, malarze, kucharze i inni) podczas swojej pracy w dziale socjalnym Gminnej Spółdzielni Samopomoc Chłopska (po zmianie nazwy Spółdzielni Handlowej Pszczyna), w którym to zakładzie przepracowała aż do wcześniejszej (po wypadku) emerytury w 2006 r. Przed zatrudnieniem w GSS odbyła krótki staż w kopalni „Borynia” (1,5 roku) i w urzędzie gminy w Wiśle Wielkiej (2,5 roku), dopóki ta nie została przyłączona do gminy Pszczyna. W międzyczasie dodatkowo popołudniami pracowała w bibliotece w Wiśle W. (filia pszczyńskiej biblioteki) w latach 1975-1980. Bardzo lubiła tę pracę, był to też czas bliższego zaznajamiania się z literaturą.

W latach 1990 – 2007 sprawowała funkcję sekretarza rady nadzorczej GSS, potem przez dwie kadencje prezesa i znów sekretarza.

Cztery lata temu zatrudniła się na kilka godzin w tygodniu w Polskim Związku Niewidomych (koło Pszczyna) jako lektor. Koło liczy 65 osób, do pani Anieli należy, razem z członkami zarządu, załatwianie urzędowych spraw, organizowanie wycieczek (w tym akurat ma wprawę od czasu pracy w GSS), spotkań, wyjazdów do teatru, na koncerty, prowadzenie dokumentacji biurowej, m.in. pisanie sprawozdań (wymaganych przez PZN oddział w Chorzowie). W imieniu związku współpracuje z Powiatowym Centrum Pomocy w Rodzinie w Pszczynie, z wydziałem Polityki Społecznej w Urzędzie Miasta w Pszczynie. Na terenie agroturystyki brata zorganizowała dwie biesiady dla członków koła wraz z opiekunami, spotkania odbywają się także w sali przy kościele „Podwyższenia Krzyża Świętego” w Pszczynie. Organizuje także Dzień Białej Laski, czyli wycieczki jednodniowe do ciekawych miejsc (przy współfinansowaniu Urzędu Miasta). Pani Aniela lubi tę pracę, poświęca jej często dodatkowy czas.

Lubi też swoje życie na wsi, kontaktów z ludźmi ma sporo, zarówno z mieszkańcami wsi, jak i z przyjezdnymi w ramach agroturystyki, trwałe są też jej koleżeńskie przyjaźnie z czasów szkolnych; grupa ta spotyka się często – kilkanaście razy w roku. Niebagatelną rolę w kontaktach towarzyskich odgrywa Pszczyński Uniwereytet Trzeciego Wieku, do którego zgłosiła swój akces w 2017 roku, werbując jeszcze dwie swoje koleżanki z Wisły Wielkiej. Uczestniczy w wycieczkach, wyjazdach do kina, teatru, na koncerty, w spotkaniach, a także w zajęciach z jogi i gimnastyki. U siebie w Wiśle Wielkiej, na terenie agroturystyki, nad urokliwym nabrzeżem jeziora zorganizowała dwa spotkania plenerowe dla grupy malarskiej z Uniwersytetu. Uwielbia podróżowanie, zwiedziła wiele krajów m.in. Hiszpanię, Portugalię, Niemcy, Czechy, Albanię, Chorwację, Czarnogórę, Maroko, Kretę, Ukrainę, Litwę czy to w ramach UTW, czy też w podróżach organizowanych samodzielnie, także dla mieszkańców wsi, nieraz w formie pielgrzymek. Doszła do wniosku, że nasza Polska, to piękny kraj.

Lubi przyrodę, zresztą sprzyja temu otoczenie, w którym wzrastała od urodzenia, wokół ogród, pola, zalesione tereny i jezioro, które podchodzi pod sam dom (dom rodzinny był ostatnim domem, który się ostał przy tworzeniu zapory goczałkowickiej w latach 50., likwidującej wsie Zarzecze i Gołysz oraz część zabudowy w Wiśle Wielkiej).

Wytchnieniem dla pani Anieli jest lektura – głównie powieści i literatura popularno-naukowa, praca w ogrodzie ( w domu też ma sporo kwiatów), ale także gotowanie. I najczęściej wytwory swoich kulinarnych wyczynów rozdaje wśród rodzin braci.

Aniela Kubica urodziła się w 1952 r. w Pszczynie, matka Marta była rdzenną mieszkanką Wisły Wielkiej, ojciec Alojzy pochodził z Warszowic, do Wisły Wielkiej sprowadził się w 1948 r. W czasie wojny zwerbowany do wojska niemieckiego, znalazł się w niewoli na terenie Francji. Skorzystał z możliwości zaciągnięcia się do Armii Andersa, po szkoleniu w Anglii wysłany z wojskiem do Włoch. Do kraju wrócił w 1945 r., jego wojenne opowieści drukowane były w lokalnym piśmie w Pawłowicach. W podróż z okazji 50. rocznicy ślubu wybrał się z żoną do Włoch właśnie, traktując to również jako podróż sentymentalno-wspomnieniową z lat wojennych i młodoścówi rnocześnie.

Pani Aniela czuje się potrzebna, patrząc na swoje życie, ma poczucie wykonania dobrej pracy na rzecz innych i tak jest też postrzegana przez swoje otoczenie.

wrzesień 2022                                                                                       Barbara Solarska

 

------------------------------ Φ Φ Φ Φ Φ Φ Φ Φ   ---------------------------- 






My, z Pszczyńskiego Uniwersytetu (24) - Zofia MICZA

ZAWSZE JEST CZAS NA PASJE

         Artystyczna dusza obdarowana wieloma talentami – to pani inżynier melioracji Zofia Micza, a tak naprawdę niespełniona malarka, która do swoich obrazów układa wiersze, łagodne, pełne ciepła i serdeczności wobec ludzi, uwrażliwione na przyrodę. Rysowanie, malowanie jest obecnie jej pasją, choć długie lata talent drzemał w ukryciu i tylko rzadko dawał znać o sobie. Po szkole podstawowej nie udało się przekonać ojca do realizowania jej marzeń w liceum plastycznym, toteż maturę w wieku 17. lat zdawała w Liceum Ogólnokształcącym w swoim rodzinnym Tarnowie i wybrała kierunek studiów, który miał jej przynieść konkretny zawód, czyli Wydział Melioracji w Wyższej Szkole Rolniczej w Krakowie ukończony w 1970 roku. Wybór mógłby paść także na matematykę, do której miała inklinacje po ojcu nauczycielu tego przedmiotu i dyrektorze LO w Tarnowie (studia ukończył we Lwowie i na dwa lata przed wybuchem wojny osiedlił się w Tarnowie).

MICZA ZofiaJeśli chodzi o zawód, to jak mówi dziś Pani Zofia, nie był to najtrafniejszy wybór, ale konsekwentna w swoich działaniach, po ukończeniu studiów całe życie przepracowała w wyuczonym fachu. Jak wspomina, były i piękne chwile, jak choćby te, gdy przychodziło jej przemierzać kilometry pośród urokliwych krajobrazów ze wspaniałą przyrodą, zachwycały ją zwłaszcza meandry i zakola rzek z przybrzeżną roślinnością i ptactwem. Jej malarskie oko zatrzymywało pod powieką na długo obrazy, które łagodziły uciążliwości zawodowych obowiązków, a słowa podziwu same układały się w wiersze.

W związku z pracą, a także osobistym życiem, zmieniała kilkakrotnie miejsce zamieszkania, a więc był Tarnów, Kraków, znowu Tarnów i dwuletnia praca w pobliskim Tuchowie, potem Jastrzębie Zdrój na okres 5-letniej pracy w Wodzisławskim Przedsiębiorstwie Robót Inżynieryjnych, znów Tarnów i od 1982 r. zatrudnienie aż do emerytury w Wojewódzkim Zarządzie Inwestycji Rolniczych w Katowicach z oddziałem w Pszczynie, gdzie jej rodzina otrzymała zakładowe mieszkanie. Pszczyna zresztą była jej znana także z okresu zawodowego stażu.

         Już jako dziecko lubiła malować, uwieczniała na kartkach lalki, twarze, ale z tamtych czasów przetrwały zaledwie dwie prace oraz autoportret, pamięta, że swoje rysunki rozdawała koleżankom, reszta zawieruszyła się podczas przeprowadzek rodziców. Miała też talent muzyczny, ukończyła szkołę podstawową w zakresie gry na fortepianie, lubiła śpiewać, co wykorzystała udzielając się w studenckim kabarecie. Teraz zdarza się tylko od czasu do czasu, że siada do instrumentu przypominając sobie jakiś utwór, melodię czy piosenkę. Napisała kilka tekstów pod melodie znanych szlagierów, co ma zamiar wykorzystać przy okazji najbliższych wspólnych spotkań. Wiersze, jak mówi, pisze w miarę szybko, często są to wiersze okazjonalne, rymowane, ale zawsze podane z literackim wdziękiem. Sporo czasu natomiast zajmuje jej od paru lat malowanie, czemu oddaje się z pasją. Jest zachwycona tym, że może uczestniczyć w zajęciach Uniwersytetu Trzeciego Wieku i udzielać się w sekcji malarskiej, gdzie pod okiem fachowca uczestnicy doskonalą swoje umiejętności i talenty malując, tworząc plastyczne kolaże czy inne prace plastyczne. Od października ma także zamiar uczestniczyć w zajęciach malarstwa sztalugowego w Pszczyńskim Centrum Kultury oraz wciągnąć się w szeregi pszczyńskiego amatorskiego klubu plastycznego „Zdrzadełko”. Naszkicowała i namalowała wiele portretów – znajomych, koleżanek, wnuczek i do każdego układa wiersz, który odzwierciedla cechy utrwalanych malarsko postaci. Z tej wspólnoty artystycznych działań chce złożyć album. Tworzy prace ołówkiem, temperą, pastelą, akwarelą i przymierza się do prac olejnych.

         Swego czasu zainspirowana prozą krewnego – kuzyna swojej matki Wiesława Fuska, który jako farmaceuta z Biecza i żołnierz polski II wojny światowej przeszedł afrykański szlak bojowy opisany przez niego w książce pt. „Przez Piaski Pustyni. Z dziennika żołnierza Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich” (wyd. przez Ossolineum), napisała trzynastozgłoskowcem swoją wizję afrykańskiej wojennej sceny – żołnierskich zmagań jak i świata przyrody pt. „Tułacze”. Nie dokończyła tej pracy, więc ma zamiar to zrobić i uzupełnić obrazami, ukazać swoją malarską wizję Czarnego Lądu, którego zresztą nigdy nie widziała. A więc pracy przed sobą ma Pani Zofia wiele, ale jest w swoim żywiole i zarówno malowanie jak i poezja przynoszą jej satysfakcję i niekłamaną radość.

Mąż – geodeta po AGH pochodzący ze Skoczowa, którego poznała jeszcze podczas studiów w Krakowie, nie podziela jej fascynacji artystycznych, ale ma swoje pasje – fotografowanie i filatelistykę. Popiera ją natomiast siostra – matematyczka zamieszkała w Proszowicach pod Krakowem. Brat – emerytowany lekarz wojskowy mieszka w Poznaniu, drugi brat bardzo młodo zginął w wypadku.

Pani Zofia ma dwie córki – starsza Izabela mieszka pod Sanokiem, druga Barbara w Pszczynie, oraz dwie wnuczki, w tym jedna z nich, Basia, uczennica Liceum Plastycznego w Rzeszowie, bardzo uzdolniona plastycznie, maluje już teraz piękne obrazy.

                                                                                                                          

                                                         sierpień 2013             Barbara Solarska

wiersz Zofii Miczy do własnego portretu:

WODNIK

Jestem jak szaruga jesienna

pobrużdżona przez deszczowe łzy

przestworzy bezkresna ciemnia

tylko oczu mych refleks lśni.

Wiersz pt. LATO

W górach rozkochane

choć tak krótko bywa gościem

wiatrem pędzi wraz z chmurami

prościuteńko nad Zakopane.

Deszczem wita gór stolica

w szczyt Giewontu piorun trzasnął

znacząc swoją moc i siłę

lecz po chwili słońca jasność

wyjrzy spoza czarnej chmury.

Szaro-biała mgła okryła

granitowe ostre szczyty

też te góry pokochałam

budzą postrach i zachwyty.     /Zakopane lipiec 2013/

------------------------------------------------------ ψ ψ ψ ψ ψ ψ ψ ψ ψ  ----------------------------------------------------------  





TEATR w GLIWICACH - 23.10.2022r.

OŻENEK

Zarząd Uniwersytetu organizuje w dniu 23-go października br. wyjazd do teatru w Gliwicach na przedstawienie sztuki Gogola "Ożenek".

Utwór jest satyrą na obyczajowość XIX-wiecznej Rosji. Główna bohaterka sztuki – Agafia Tichonowna – pragnie wyjść za mąż. Szuka kandydata, którego poślubienie, oprócz zmiany stanu cywilnego, przyczyniłoby się też do podniesienia jej statusu społecznego i majątkowego.

Wynik poszukiwań ujawni się na scenie teatru w Gliwicach.

Plakaty z innych teatrów

OZENEK 2022

 

Koszt biletu i przejazdu to 50 zł dla słuchaczy i 80 zł dla osób towarzyszących.

Zapisy (z wpłatą w biurze lub przelewem bankowym) do dnia 5-go października przyjmuje pani

Jadwiga Hołownia, tel. 608 441 553

 

-------------------------------------------------- _­___­___­__  ------------------------------------------------------------







KOMUNIKAT - (08.09.2022)

ROZRUCH

 

Już 13-go września, we wtorek, o godz.: 12:00

może się odbyć pierwszy marsz z kijkami. Warunkiem jest zgłoszenie się odpowiedniej liczby chętnych. Zgłoszenia przyjmuje (któżby inny?)

pani Jadwiga Hołownia - tel.:  608 441 553

Ewentualne następne zajęcia będą się odbywały co tydzień,

we wtorki o godz.: 12-tej.

Zajęcia będzie prowadzić pani Magda Kocima.

 

-----------------------------------------------------  ΛΛ Λ Λ Λ Λ Λ Λ  ------------------------------------------------------





KOMUNIKATY - 05.09.2022r.

1 - Powiatowe Centrum Organizacji Pozarządowych Starostwa Powiatowego zaprasza seniorów - z naszego Uniwersytetu szczególnie - do Centrum Tenisa (Pszczyna, ul. Bieruńska 78) na spotkanie w czwartek 8-go września o godz.: 17:00 poświęcone aktywności osób starszych (tenis???). Z uwagi na temat spotkania oraz jego organizatora, wspierającego nas w różnych potrzebach, prosimy o wzięcie udziału w tym spotkaniu. Będzie również okazja zwiedzenia tego ciekawego obiektu.

 

2 - W związku z koniecznością antyinflacyjnego podwyższenia wynagrodzeń wykładowcom i instruktorom, Zarząd jest zmuszony podnieść niektóre opłaty dla słuchaczy. I tak:

SZKOA

   - języki obce  -  9 zł / godz

    - zajęcia sportowe   -  7 zł / godz

    - zajęcia z komputerem - 7 zł / godz

       - wykłady z filozofi    -  7 zł / godz  

    - warsztaty malarskie    - 20 zł / zajęcia (2h)

    - warsztaty wokalne (chór)   - 15 zł / m-c

    - warsztaty taneczne     -  14 zł / zajęcia (2h)

Czesne i wpisowe pozostają bez zmian - 60zł / 25zł

 

   

Z dzisiejszej prasy:

   ..."Mam szczęście bo jestem nauczycielką języka angielskiego i łatwo mi znaleźć dodatkowe zajęcie. W ciągu roku mam kilkoro uczniów. I choć obecnie kuratorium szuka anglistów, nawet nie myślę o dodatkowych godzinach w szkole. Etat w technikum zapewnia mi składki i pracuję na emeryturę, a korepetycje opłacają rachunki - mówi nauczycielka".

..."Godzina korepetycji kosztuje od 50 do nawet 250 zł, a bywa, że więcej, jeśli przedmiot jest trudny a nauczyciel może pochwalić się wynikami egzaminów swoch uczniów. Do najlepszych korepetytorów są kolejki nawet dwuletnie, a nowi uczniowie przychodzą z tzw polecenia." 

 

 -----------------------------------  ø ø ø ø ø ø ø ø ---------------------------------------------------





KOMUNIKAT(B) - 04.09.2022r.

ZAPISY na r.ak. 2022/2023

 Zarząd Pszczyńskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku informuje, że

od 12 do 23 września br.

odbędą się zapisy na zajęcia w roku akademickim 2022/2023.

 

Planowane są następujące zajęcia fakultatywne:

     1. lektoraty z języka angielskiego, niemieckiego, rosyjskiego, włoskiego, hiszpańskiego, francuskiego od podstaw i kontynuacja oraz języka ukraińskiego - od podstaw

     2. zajęcia ruchowe - gimnastyka na sali, pilates, marsze z kijkami, joga, tańce latynoamerykańskie, flamenco

     3. zajęcia artystyczne - chór, zespół wokalny, warsztaty malarskie, rękodzieło

     4. warsztaty z filozofii

Zapisy odbędą się w biurze PUTW ul. Bogedaina 20 (dawny ekonomik) w terminach:

     1. poniedziałki, wtorki, środy, piątki w godz. 10-12

     2. czwartki w godz. 14-16.

 

---------------------------------- xxxxxxxx-------------------------------xxxxxxxx-------------------------------------





KOMUNIKAT - 04.09.2022r. - PLENER

P L E N E R

 

Informujemy, że w dniu 14-go września br.  w Skansenie - "Zagrodzie Wsi Pszczyńskiej" odbędzie się - długo wyczekiwany -  plener malarski 

 

   „Jesienne uroki Ziemi Pszczyńskiej"

 

Początek o godz.: 10:00

 

Po intensywnych pracach malarskich dla artystów przewidywany jest poczęstunek w restauracji „U Richarda”. Zgłoszenia przyjmuje do 12-go września br.: 

 

pani Elżbieta KUŹMA, tel.: 509 321 447

 

 -----------------------------------------------------  a b c d    ------------------------------------------------ 





 

My, z Pszczyńskiego Uniwersytetu (23) - Krzysztof LATAŁA

 CIEKAWI LUDZIE WŚRÓD NAS

Czy widział ktoś obrotową szafę, albo pojemnik na noże w postaci zbója, zasłony których nie trzeba prać, bo są namalowane na ścianie? Jednym słowem dom z własnej bajki, jako że planowany już wcześniej, kiedy życie pana Krzysztofa Latały toczyło się jeszcze w mieszkaniu tyskich blokowisk. W 2005 roku wprowadzili się z żoną do własnego domu na obrzeżach Goczałkowic, gdzie nic nie zasłania widoków, a szum z dwupasmówki słychać z oddali. Do posiadłości wprowadza zasuwana brama z wymalowanym na niej kolorowym pawim ogonem. U furty stoi panna witalna z latarnią, a kierunek wiatru wskazuje Baba Jaga na miotle oraz Twardowski na kogucie na księżycu. LATALA KrzysztofDalej dwaj rycerze – jeden w barwach śląskich, drugi goczałkowickich trwają jako słupki na sznur do bielizny, bądź wymiennie rozgraniczają boisko do gry w badmintona. Lampy pod okapem to drewniane ptaki, wewnątrz też mnóstwo dalszych rzeźb – a to leśni ludzie czyli grzybiarz, „jagodziarz”, drwal, cykl „Życie”, czy 12 rzeźb symbolizujących ludzkie emocje jak smutek, radość, wstyd, złość itd. Meble to również praca rąk p. Krzysztofa łącznie z małżeńskim łożem pod baldachimem, podobnie jak i praktyczne udoskonalenia zwłaszcza w kuchni – pojemniki na przyprawy, zioła czy inne produkty, pojemnik z wysuwaną miarką (jedna łyżeczka) na cukier i sól, dmuchawy z plastyczną oprawą (jako kwiaty najczęściej) do rozprowadzania ciepła z kominka do poszczególnych pomieszczeń. Ozdobne drzwi nawiązują do wnętrz, a więc do sypialni prowadzą drzwi z wyobrażeniem nocy i księżyca, do kuchni z czajnikiem, itd. Uchwyty w drzwiach, to wytwory lasu – uzbierane w lesie patyki. Wszystkie lampy też osobliwe, a krzesła oplatają drewniane bluszcze. Nikt by się nie spodziewał, że duże rzeźby ze słowiańskimi motywami - król, królowa czy rycerz, to obrotowe szafy. Na ścianach obrazy nawiązujące do prymitywistów, choć nie wyłącznie. Odkąd p. Latała dołączył w 2009 r. do „Zdrzadełka” w Pszczynie - grupy plastyków amatorów, słucha różnych uwag dotyczących warsztatu malarskiego i bardzo to sobie ceni.

Plastyczne zainteresowania, a także ich praktyczno-użytkowe zastosowanie, to nie jedyne hobby. Jego domeną jest również ogród, w którym oprócz kwiatów i warzyw (m.in. uprawia karczochy, pory czy brukselkę), są i zioła jak majeranek, tymianek, lawenda, mięta, melisa, drzewko laurowe, lubczyk, bazylia, hibiskus, oregano, a tuje wyhodował z gałązki. Wracając do artystycznych dziedzin, to potrafi zagrać na gitarze, śpiewać skomponowane do własnych tekstów piosenki (śpiewają zresztą razem z żoną Teresą), od wielu lat pisze pamiętniki, a w 2015 r. wydał powieść pt. „Ona”. Aby coś i dla ciała było, to gra w badmintona, w ping-ponga w klubie weteranów i amatorów w Tychach. Z żoną często zwiedzają okolice na rowerach, a w większej, zaprzyjaźnionej grupie jeżdżą w góry czy też w inne, ciekawe rejony.

Jednym słowem przybył na naszym terenie nietuzinkowy człowiek, urodzony w 1955 r. w Elblągu (ojciec był pilotem), dzieciństwo i młode lata (do 25. roku życia) spędził w Pile, skąd pochodzi także jego żona (pracownik Urzędu Skarbowego w Pszczynie, dziś już na emeryturze). Po szkole zawodowej i średniej ogólnobudowlanej, wymiennie za służbę w wojsku wybrał pracę w kopalni „Piast” i na Śląsku już pozostał. Dziś jako emeryt w pełni poświęcić się może swoim rozlicznym zainteresowaniom.

Od początku działalności Pszczyńskiego Uniwersytetu TW należy do jego słuchaczy, udziela się bardzo aktywnie w senioradach, czyli olimpiadach sportowych dla słuchaczy uniwersytetów w różnych konkurencjach jak łucznictwo, strzelanie z karabinu, pływanie kajakiem, pchnięcie kulą, ping-pong i zdobywając zawsze najlepsze lokaty. Bierze udział w wycieczkach i wyjazdach organizowanych przez UTW. W dalszym ciągu maluje, rzeźbi w drewnie, betonie, kamieniu.

  

                  lipiec 2009 z uzupełnieniem                             Barbara Solarska 

-------------------------------------------------------  zzzzzzzz       ----------------------------------------------------------



                                   

©2022 Pszczyński Uniwersytet Trzeciego Wieku